sobota, 7 września 2013

Powrót jedi

Po ponad trzech miesiącach zawieszenia, niewychodzenia z domu i nie robienia kompletnie niczego, zaczynam powoli wracać do życia. Jakoś zawsze lubiłam wrzesień, mimo tego, że wiąże się z nim rozpoczęcie roku szkolnego. Wrzesień jest fajny. Z jednej strony pogoda robi się znośna i człowiek przestaje roztapiać się za każdym razem, gdy spróbuje wystawić nos za drzwi, a z drugiej w komunikacji miejskiej dalej jest jako-taki luz, bo studenci jeszcze nie wrócili z rodzinnych domów. Swoją drogą, zawsze mnie zadziwia, jak dużo jest we Wrocławiu studentów z innych miast. Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale... Ludzie, skąd wy się bierzecie? Może mam jakiś syndrom mieszkańca dużego miasta, ale zawsze mi się wydaje (nie wiem czemu, bo to bez sensu i dobrze wiem, że tak to nie wygląda!), że jak wyjechać poza jego granice, to jest już tylko pole, pole, jakaś wioska i jeszcze trochę pola. A jak się przejdzie przez to pole, to nagle widać z jednej strony Warszawę, z drugiej Kraków, a z trzeciej gdzieś w oddali Berlin majaczy.

Tak czy siak, powrót do życia wiąże się z powrotem do pisania idiotycznych postów na blogu, którego ani adres, ani tym bardziej tytuł nie mają najmniejszego sensu. No bo co... Tu jakieś porzeczki, tam ogórki i jeszcze seks w to wmieszany. Może powinnam dorzucić Miley Cyrus, royal baby i sześciolatki idące do szkoły..? Miley Cyrus można mieć zawsze, a sześciolatki idące do szkoły są sezonowo. Ha, tak światowo się zrobiło! Jest nawiązanie do szołbiznesu i polityki, a przy okazji to zdanie ma wybitnie filozoficzny wydźwięk. Tam jest przesłanie, chociaż - jak na dobrego filozofa przystało - nie mam pojęcia, jakie.

Chciałam się pochwalić kilkoma sukcesami w moim życiu. Po pierwsze, uwaga, zdałam maturę. Po drugie... Dostałam się na studia! W tym momencie dzieją się dziwne rzeczy, bo ową maturę zdałam tak, że mogłabym iść właściwie na każdy kierunek, jaki bym sobie wymyśliła, a wylądowałam na informacji naukowej i bibliotekoznawstwie. Pozdrawiam wszystkich, którzy teraz powiedzą, że będę bezrobotna - przysięgam, że jak wy będziecie, to zacznę się śmiać.


Poza tym zauważyłam, że ludzie często robią sobie jakieś postanowienia na wakacje - że będą biegać, uczyć się, tańczyć, wychodzić z domu i robić miliard innych rzeczy, a potem i tak kończą na kanapie, jedząc Nutellę i oglądając durny serial o bogatych dzieciach z USA*. Tymczasem ja zrobiłam wszystko, co sobie założyłam, bo założyłam, że nie będę niczego ambitnego zakładać. Po prostu z góry wiedziałam, że będę siedzieć, jeść i próbować oglądać durny serial o bogatych dzieciach z USA - wymiękłam po dziesięciu odcinkach, ale to inna sprawa. Tak czy siak, plan wykonany.

Miłego względnie wolnego września, państwo studenci. ;3

*Czak Bas nie jest fajny. Możecie mnie hejtować.

7 komentarzy:

  1. Składałam papiery na UJ na bibliotekoznawstwo! I się dostałam! Ale koniec końców jestem na kulturoznawstwie i wiedzy o mediach (mając cichą nadzieję, że duużo dużo tych mediów będzie). Prawda jest taka, że po każdym kierunku są problemy z pracą, a jak już studiuje to wolę studiować to, co uwielbiam :D
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o ten serial to wymiękłam po 4 odcinkach, jestem jeszcze lepsza, haha xD Nie wiem co ludzie w tym widzą.
    No i gratuluję, że dostałaś sie na studia - kierunek wybrałaś sama, więc nie będę komentować, szczególnie że moje zainteresowania są inne - każdy robi to co uważa za słuszne i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za Czaka Basa to masz takiego minusa, że o ja pierdzielę. :D
    Gratulaje dostania się na studia, pani studentko. I udanych wakacji.

    I ja też uważam, że wrzesień jest fajny, więc pjona :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o postanowienia - uwierzysz, że w tym roku po prostu nie zdążyłam? Dosłownie wczoraj obudziłam się z myślą - 'ku.rwa już wrzesień, wakacje się kończą, a ja nawet postanowień nie zdążyłam spisać. ch.uj by to'
    Ta moja poranna elokwencja... Tak, wiem.
    Bibliotekoznawstwo jest całkiem przyjemne, ale praca w bibliotece fajniejsza : )
    Co sprawiło, że składałaś tam papiery? : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tymi postanowieniami to masz sporo racji - u mnie z wielkich planów znów niewiele wynikło, bo kolejne wakacje spędziłam na lenistwie i obżarstwie :P + Ja nawet nie wiem, o jakim serialu mowa, ale to chyba dobrze ;) Pozdrawiam i miłego września życzę, pani studentko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja codziennie robię sobie jakieś postanowienie, bo nawet dnia nie mogę wytrwać ;d
    Szkoda, że wrzesień dla przyszłych studentów nie jest taki wolny jakby mogło się wydawać ... tyle załatwiania ;/
    Pozdrawiam studentko ! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomniałaś o Poznaniu, wstrętna babo. Gratuluję zdania matury, mnie się również udało zaliczyć ten egzamin przeciętności. Bezrobocie otwiera przed nami skrzydła i otula swymi delikatnymi ramionami beznadziei. Od tego roku uważam wrzesień za bardzo przyjemny miesiąc :3

    OdpowiedzUsuń