niedziela, 18 listopada 2012

Konwent - tam, gdzie jest... No własnie, co?

Druga (i, jak sądzę, ostatnia) notka poświęcona konwentom. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich ten temat interesuje, ale z drugiej strony... No cóż, nie będę ukrywała, że po prostu lubię o tym pisać. Poprzednio skupiłam się na swoich odczuciach związanych z imprezami fandomowymi, a teraz chciałabym w pełni choć trochę obiektywnie przedstawić, jak takowe wyglądają. W skrócie i cytując Jedynego Słusznego Warszawiakaco i jak, i gdzie, i po co, i za ile.

Przykładowy sleep.
Podstawa wszystkich podstaw:
Konwent jest to spotkanie, zlot, najazd zjazd osób, które coś łączy - w tym (i, szczerze mówiąc, większości) przypadków chodzi o fanów popkultury azjatyckiej i/lub ogólnie pojętej fantastyki, którzy będą później określani zabawnie brzmiącym słowem fandom. W naszych polskich realiach konwenty zazwyczaj odbywają się w wynajętych przez organizatorów szkołach (które wbrew pozorom całkiem nieźle się sprawdzają!), a trwają zazwyczaj od piątkowego popołudnia/sobotniego poranka do popołudnia niedzielnego. Takich imprez w ciągu roku odbywa się około trzydzieści, oczywiście w różnych miastach, więc każdy prędzej czy później znajdzie coś w swojej okolicy. By dostać się na teren konwentu (conplace) musimy kupić wejściówkę - do wyboru mamy dzienne uprawniające do przebywania na imprezie tylko przez jeden dzień oraz pełne, dzięki którym możemy bawić się na konwencie przez cały czas jego trwania. Gdy już pozbędziemy się pieniędzy (koszt to mniej-więcej 30 - 50zł), otrzymamy identyfikator, godzinowy plan atrakcji i program w postaci uroczej książeczki. Martwicie się o wyżywienie czy nocleg? Spokojna wasza głowa - pierwsze gwarantuje konwentowa kawiarenka (specjalność zakładu: tosty!), a drugie jest wliczone w cenę wejściówki, mianowicie kilka sal (i każdy kąt na korytarzu) jest przeznaczony na sleep room, w którym każdy konwentowicz może się rozgościć i zająć apartament o wymiarach karimaty lub dmuchanego materaca. Wciąż macie za dużo pieniędzy? Zdążycie je wydać na stoiskach z mangami, książkami, katanami, ubraniami... Do wyboru, do koloru.

Atrakcje:
Cosplay: Nezumi z "No. 6" - gdyby ktoś chciał porównać do oryginału.
Jeżeli ktoś myśli, że na konwencie ludzie się zbierają po to, żeby tylko siedzieć i patrzeć sobie głęboko w oczy, to grubo się myli - na uczestników czeka szereg mniej lub bardziej inteligentnych atrakcji tak różnych, że prawie każdy znajdzie coś dla siebie. Po pierwsze: prelekcje. Mówiąc najprościej jak się da - wchodzimy do jakiejś klasy, a tam ludzie siedzą na ustawionych w rzędy krzesełkach, natomiast pod tablicą stoi radosny człowiek/dużo człowieków i prowadzi monolog na jakiś temat (kim jest stalker?), organizuje konkurs (rozpoznawanie anime po openingu), dyskusję (za co nienawidzimy pewnych bohaterów?) lub warsztaty (jak zrobić kolczyki-ciastka czy cokolwiek, brakuje mi już pomysłu na przykład). Nie brakuje też projekcji filmów, anime czy japońskich/koreańskich teledysków. Po drugie: jeśli tylko mamy ochotę, możemy skorzystać z dobrodziejstwa sali z konsolami (w sensie że iksboksy czy inne takie), DDRa, UltraStara, Guitar Hero czy gier planszowych maści wszelakiej. Po trzecie: konkurs na najlepszy cosplay, czyli atrakcja, której ja osobiście nigdy nie opuszczam. W skrócie - ludzie przebierają się za postaci z mangi, anime, literatury, filmu i gier komputerowych po czym wychodzą na scenę i prezentują swoje dzieło. Dla wszystkich którzy myślą, że każdy głupi może wykombinować sobie jakiś strój: to nie jest bal przebierańców dla dzieci z podstawówki, to ma być zrobione porządnie. Gdyby kogoś to zainteresowało, piszcie śmiało, z przyjemnością spłodzę posta na ten temat.

Wszystkich obeznanych z góry proszę, żeby na mnie nie krzyczeli, że zapomniałam tego czy tamtego, bo przecież sami doskonale wiecie, że opisanie wszystkiego zajęłoby mi wieki... No i nikomu nie chciałoby się tego czytać, bądźmy szczerzy. Tak czy siak mam nadzieję, że udało mi się chociaż w maleńkim stopniu wytłumaczyć, jak konwent wygląda - wydaje mi się, że kiedy byłam nieobeznana w temacie, pytałam właśnie o opisane wyżej rzeczy. Spragnionych większej ilości informacji zapraszam na niezwykle użyteczną stronę www.anime.com.pl, na której znajdziecie m.in. konwentowy kalendarz i zdjęcia z poszczególnych imprez.

Ogłoszenia parafialne
Pomyślałam, że nie będę spamowała wszystkimi blogowymi zabawami w postach, więc po prostu zrobię dla nich podstronę. Da-da-daaam! Poza tym, nanana, coraz bliżej święta. Na blogu też. A co!

8 komentarzy:

  1. U ciebie święta, na wystawach sklepowych święta... Wszędzie święta!

    Szczerze powiedziawszy zaciekawiłaś mnie tym konwetem. Może się kiedyś wybiorę, ale te "może" pewnie będzie miało miejsce za dopiero trzy lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny świąteczny szablon :D I jesteś nawet szybsza od reklamy Cola-Coli ;)
    A co do konwentów to strasznie dużo słucham o tym od moich znajomych i dla ludzi zainteresowanych mangą/anime/Japonią to na pewno świetna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez Ciebie zaczyna mnie interesować tematyka opisywanych konwentów. Jeszcze przyjdzie co do czego i sama się wciągnę...
    Przez ten szablon myślałam, że zabłądziłam ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście na blogu święta ;D
    Jak będzie we Wrocku jakiś konwent miłośników gier/fantastyki, to się muszę wybrać ;D daj znać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy zaszczyt przedstawić Ci nową ocenialnię, której zadanie będzie polegało na promowaniu blogów niezwykłych. Blogów, które zasługują na uwagę bardziej, niż te kiczowate, głupie rozkminy nastolatek, które podniecają się każdą pierdołą. Chcemy, aby wartościowe blogi wypłynęły na niezmierzone wody czytelniczego zachwytu i chwili refleksji.

    Jeśli byłabyś chętna poddać swój blog ocenie, zapraszamy na: Szczyptę Krytyki.

    PS Przepraszamy za spam, ale trzeba się jakoś „wylansować” i mamy nadzieję, że zrozumiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Weźmiesz mnie kiedyś ze sobą? ; D

    OdpowiedzUsuń
  7. O, jak tu się przytulnie zrobiło z tym świątecznym motywem!
    Ty o konwentach, ja o zapasach i Metallice. Są rzeczy, o których ciężko nie wspomnieć, nie oszukujmy się. Szczególnie jeśli ma się na ich punkcie obsesję. :D

    OdpowiedzUsuń